Najdziwniejsze deski rozdzielcze samochodów które musisz zobaczyć.

Deski rozdzielcze

Deski rozdzielcze to oprócz kształtu nadwozia, najbardziej charakterystyczny element samochodu. Podczas gdy silnik i inne podzespoły są ukryte pod maską i tak naprawdę na ich zaletach i wadach znają się jedynie wtajemniczeni, deska rozdzielcza to coś, co możemy podziwiać zaglądając przez boczną szybę. Jeśli w zachwycie opada nam wtedy szczęka, to znaczy, że projektanci wnętrza samochodu osiągnęli swój cel.

Od lat 60-tych ubiegłego wieku do budowy kokpitów zaczęto używać plastików, więc zaczęły one nabierać coraz bardziej wymyślnych kształtów. Z biegiem czasu przyjęło się, że w środkowej części deski rozdzielczej znajduje się konsola mieszcząca sprzęt radiowy, popielniczkę, przyłącze elektryczne, regulatory nawiewu powietrza i klimatyzacji. W najnowszych samochodach tutaj znajdują się płaskie ekrany z nawigacją i innymi systemami. Dzisiejsze konsole raczej nie przypominają już desek, choć drewniane elementy wykończenia wnętrza samochodu wciąż dodają szyku wysmakowanym i drogim konstrukcjom.

Deski rozdzielcze – po co?

Już u zarania motoryzacji, pojazdy poruszające się bez udziału koni czy innych zwierząt musiały posiadać wskaźniki, regulatory i przełączniki. Umieszczano je w zasięgu wzroku i rąk kierującego, więc ich naturalnym miejscem była przegroda oddzielająca umieszczony z przodu silnik od kabiny dla pasażerów. Przegroda była wykonana zazwyczaj z drewna i stąd przyjęło się określenie – deska rozdzielcza, które było o wiele bardziej dosłowne niż obecnie. W później powstających autach drogie drewno zastąpiła stalowa płyta (zazwyczaj w kolorze nadwozia), w której umieszczone były zegary, kontrolki i przyciski, a często też chromowane ozdoby. Niektórzy fani motoryzacji upierają się, że to właśnie wtedy powstały najpiękniejsze tablice rozdzielcze. Oto 10 pomysłowych, innowacyjnych, nieraz całkiem zwariowanych desek rozdzielczych.

Polski Fiat 125 p

Deska rozdzielcza Fiat 125p

Jak się wydaje, w niezwykłych i odważnych stylizacjach desek rozdzielczych przodują Włosi i Francuzi. Włoskie wzornictwo przeniknęło zresztą w naturalny sposób do naszego kraju, a to już w postaci konsoli polskiego fiata 125 p, która w porównaniu do tablic rozdzielczych takich wytworów socjalistycznej motoryzacji jak warszawy czy syreny, była po prostu “z innego świata”. Największe wrażenie robił rozwijany z taśmy prędkościomierz, zwany przez niektórych „termometrem”. Czerwony pasek w miarę dodawania gazu wysuwał się poziomo z lewej na prawą stronę, dobijając u rozgorączkowanych kierowców do liczby 130 (najwyższą wartością, którą „fabryka dała” było w pierwszych fiatach 160 kilometrów na godzinę).

Z boków prędkościomierza umieszczono wskaźniki temperatury oleju i poziomu paliwa, a poniżej znajdowały się kolorowe, prostokątne (nie jak w większości samochodów – obłe) okienka z kontrolkami kierunkowskazów, świateł, ładowania akumulatora itp.

Trzeba przyznać, że w kokpicie fiata 125p było jeszcze dużo metalu. W środkowej części znajdowała się klapka, którą można było wyjąć, by zamontować tam radio. Chromowany napis pieczołowicie przenoszono wówczas na drzwiczki schowka przed siedzeniem pasażera. Wszystko to, dodając jeszcze dźwignię zmiany biegów w kolumnie kierownicy i metalową obręcz klaksonu wewnątrz koła sterującego sprawiało, że niektórzy nazywali fiata polskim mercedesem.

Po najpoważniejszym liftingu Fiata deska rozdzielcza 125-tki stała się w całości plastikowa, ale zachowała w dużej mierze dotychczasową formę i styl. Za designerskie modyfikacje Fiata 125p z 1975 roku odpowiadało turyńskie Centro Stile Fiat. Opracowanie nowej deski rozdzielczej powierzono 22-letniemu Walterowi de Silva. Potem spod jego ręki wyszły takie modele, jak Alfa Romeo 156, Audi A6 (drugiej generacji), a także VW Golf VI. Obecnie Walter de Silva jest szefem designu koncernu VW.

Dodajmy jeszcze, że dopiero pod koniec produkcji Fiata 125 p paskowy licznik zastąpiły zupełnie bezduszne okrągłe zegary. Całkiem ciekawie stylistycznie przedstawiała się za to tablica następcy Fiata, z założenia bardziej luksusowego Poloneza.

2. Citroen CX

 

Deska rozdzielcza Citroen CX

We Francji w interesujących pomysłach designerskich przodował Citroen. Już kształty i rozwiązania techniczne słynnego Citroena DS sprawiały, że tzw. „zwykli ludzie” widzieli w nim bardziej pojazd przybyszów z innej planety niż popularny samochód z połowy XX wieku. Natomiast deska rozdzielcza jego następcy – Citroena CX stała się prawdziwą sensacją w kręgach miłośników motoryzacji. Aby zapewnić dobrą widoczność przyrządów, kierownica CX miała tylko jedno ramię. Zupełnie niespotykane było to, co umieszczono na desce rozdzielczej za kołem kierownicy. Aktualną prędkość samochodu kierowca odczytywał z obracającego się wokół własnej osi pionowego bębna. W kolumnie kierownicy konstruktorzy postanowili zlikwidować tradycyjne dźwigienki, a zamiast nich zastosowali przełączniki po lewej i prawej stronie koła. Były tak umiejscowione, by kierowca mógł je wciskać palcami nie odrywając rąk od kierownicy.

Jeszcze bardziej skomplikowana,choć też mało czytelna, była deska Citroena GSA. I tu zastosowano włączniki klawiszowe za kołem kierownicy, ale najciekawsze były: prędkościomierz i obrotomierz zbudowane na wzór cyferblatów, które pamiętamy ze starych wag. By lepiej widzieć liczby, kierowca patrzył na nie przez szkiełka z soczewkami powiększającymi.

Francuzi wybiegli w przyszłość w prototypowym aucie o nazwie Citroen Karin. W sterylnym wnętrzu samochód miał trzy fotele, przy czym kierowca siedział pośrodku. Rozbudowana klawiatura, jak w Citroenie CX, znajdowała się tuż za kierownicą (czy raczej modernistycznym wolantem), umożliwiając sterowanie bez odrywania rąk. Przyciski mieściły się również w środku dziwnej kierownicy.

Co ciekawe samochód posiadał też coś na kształt internetu. Była to działająca tylko w obrębie francuskiej stolicy poczta elektroniczna, która funkcjonowała jak SMS, wyświetlając wiadomości o maksymalnej zawartości 24 znaków.

3. Maserati Boomerang

Deska rozdzielcza Maserati Boomerang

Tablice rozdzielcze nie były oczywiście wynalazkiem czysto samochodowym. Statki już od wieków były wyposażone w drewniane koła sterowe, przed którymi umieszczano kompasy, a później także szereg innych instrumentów do nawigacji. Zegary, dźwignie i zawory miały też sunące po torach lokomotywy i inne maszyny parowe i elektryczne. Deski rozdzielcze pierwszych samochodów w dużej mierze przypominały więc wzory znane z innych używanych wtedy pojazdów.

Tym śladem szedł zjawiskowy Maserati Boomerang, zaprojektowany na początku lat 70-tych XX wieku. Miał swym wyglądem nawiązywać do szybkiej motorówki. Być może bardziej niż karoseria, która wyszła spod linijki i ołówka Giorgetto Giugiaro, w samochodzie tym zaskakiwała deska rozdzielcza. Zgodnie z założeniem kierownica też przypominała koło sterowe motorówki, a na dodatek wszystkie przełączniki umiejscowiono w środku tego koła. Rozwiązanie, choć wygląda bardzo ciekawie, wydaje się jednak niepraktyczne. Ale przecież nie o wygodę tu chodzi, a o estetyczne znokautowanie miłośników pięknych samochodów.

Puste koło kierownicy owinięte wokół zestawu zegarów, to doprawdy imponujący pomysł. Pomysł na miarę całego innowacyjnego projektu, który okazał się stylistycznym kluczem dla takich konstrukcji jak Volkswagen Golf, Lotus Esprit czy Lancia Delta. Nic dziwnego że idealnie zachowany Boomerang w 2015 roku zmienił właściciela za równowartość 14 milionów złotych.

4. Pontiac Trams Am

Deska rozdzielcza Pontiac Trans Am

Lata 80. to czas fascynacji elektroniką. Nie mogło jej zabraknąć w motoryzacji. Najsłynniejszą „elektroniczną” deską rozdzielczą była ta, którą mógł się poszczycić mechaniczny bohater serialu Knight Rider, potężny Pontiac Trams Am. Ten inteligentny samochód potrafił komunikować się głosowo ze swoim właścicielem, a wokół kierownicy miał niesłychaną liczbę przycisków, ekranów i diodowych wskaźników. Serial, w którym super-wóz i jego super-właściciel (w tej roli kultowy David Hasselhoff) wspólnie stawiali czoło złu i występkowi, był światowym hitem i zapoczątkował modę na pojazdy z elektronicznymi deskami rozdzielczymi. Wiele było ich a Ameryce, np. Pontiac 6000 posiadał dodatkowe wyświetlacze radia, a podstawowe komendy wyświetlał komputer pokładowy. W Cadillacu El Dorado z 1985 roku połączono tradycyjną „deskę” z drewna, z bardzo nowoczesnymi wskaźnikami, więc całość wyglądała dość karkołomnie. Cadillac Cimarron z 1986 roku zachwycał ekranem wykonanym w technologii diodowej, znanej z popularnych wówczas kieszonkowych kalkulatorów. W modelu DeVille do dość „normalnych” zegarów dodano kilka oddzielnych ekranów, które po przełączeniu guzikiem pokazywały różne dane: od napięcia akumulatora, przez temperaturę silnika, po liczbę galonów paliwa. Buick Riviera z 1986 roku posiadał rozbudowany (jak na tamte lata) komputer pokładowy. Nazywany był touchscreenem, ponieważ do przełączania funkcji wystarczyło przytknąć palec do napisu bez potrzeby wciskania guzików.

Nie każdemu podobały się “kosmiczne” wyświetlacze, więc amerykańskie cuda były oferowane równolegle z zegarami w wersji analogowej. Z drugiej strony były także firmy tuningowe, które instalowały elektroniczne wskaźniki do dużo starszych pojazdów.

5. Fiat Tipo

Deska rozdzielcza Fiat Tipo

Moda na auta z elektronicznym panelem zegarów nie ominęła Europy. I tu musimy powrócić do fiata, a dokładniej do kultowego modelu Tipo, którego następca właśnie pojawił się ponownie pod tą samą nazwą. Fiat Tipo i jego siostra Tempra, były oferowane z klasycznymi lub elektronicznymi wskaźnikami. Nie był to oczywiście pierwszy samochód ze zdigitalizowaną deską rozdzielczą, ale w Europie i w Polsce bardzo popularny.

Być może wyświetlacze Fiata Tipo, zwycięzcy plebiscytu na samochód roku 1989, robiły takie wrażenie na polskich kierowcach, bo przypominały LED-owe wskaźniki umieszczane w magnetofonach firmy Technics. Wypasiony japoński sprzęt grający królował w czasach upadku PRL-u w Pewexach i sklepach Baltony, będąc dla szerokich mas audiofilów synonimem nowoczesności i szpanu. Zielone i czerwone migające lampki fajnie było mieć też w kokpicie auta.

Warto dodać, że wyświetlacze zamiast tradycyjnych zegarów miał też Fiat Uno Turbo. Mniejszy kolega Tipo zachwycał też „lotniczymi” wajchami w starym stylu, umieszczonymi po bokach koła kierownicy.

Jeszcze dalej poszli konstruktorzy Lanci. Digitalne deska rozdzielcza w modelu Orca z 1982 roku wyprzedzała swój czas. Lancia Megagamma (pierwowzór minivanów) miała komputer pokładowy, który funkcjonował też jako kalkulator. Dziwaczna była Lancia Medusa z 1980 roku. Styliści zaproponowali tutaj minimalistyczną deskę rozdzielczą z dużą liczbą przycisków w kole kierownicy. Przeciwnie – Lancia Sibilo (koncept Bertone) miała minimalistyczny kokpit. Kierownica była dopasowana idealnie do naturalnego chwytu dłoni, a wszystko z wyjątkiem klaksonu włączało się trzema przyciskami zamocowanymi (!) w kole. Cyfrowe przyrządy umieszczono na styku deski rozdzielczej z szybą.

6. Lancia Trevi

Deska rozdzielcza Lancia Trevi

W rywalizacji na niezwykłe rozwiązania w kokpicie jeszcze raz zaskoczyli Włosi. Do najoryginalniejszych pomysłów należy deska rozdzielcza w modelu Lancia Trevi. Czemu wszystkie kontrolki mają znajdować się w jednym miejscu przed oczyma kierowcy? Projektanci rozrzucili je po całej środkowej części kokpitu. Każdą zaś umieścili w czymś na kształt oddzielnej „pieczary”, wydłubanej w plastiku. Całość – 29 otworów z różnymi przełącznikami, lampkami kontrolnymi, zegarami i wskaźnikami – wszystkie zwrócone w stronę kierowcy, została ładnie, symetrycznie rozlokowana. Choć niewątpliwie deska rozdzielcza Trevii była bardzo oryginalna, zegary były raczej trudne do odczytania przez kierującego, a całość mało praktyczna. Zainteresowanie Lancią nie było wielkie, Trevi sprzedała się raptem w liczbie 36 tysięcy egzemplarzy. Ale jej deska rozdzielcza przeszła do historii.

7. Honda Civic

Deska rozdzielcza Honda Civic

Swego czasu duże wrażenie na ulicach robiła ósma generacja Civica w wersji hatchback. Również we wnętrzu Honda postawiła na stylistykę statku kosmicznego. Mocno futurystyczny kokpit otacza kierowcę, pełen jest błyskających lampek, kolorów i kształtów.

Deskę rozdzielczą podzielono na dwa poziomy. Na górnym umieszczono cyfrowy szybkościomierz. Licznik znajduje się bardzo daleko z przodu, na podszybiu, a to sprawia, że bez odrywania oczu od drogi można odczytywać prędkość. Obok szybkościomierza znajdują się trzy dodatkowe wskaźniki. Jeden z nich poprzez zapalanie kolejnych diod informuje o konieczności zmiany biegu na wyższy. Znajduje się tu też instrument pomagający kierowcy w zachowaniu ekonomicznego stylu jazdy. Na niższym poziomie umieszczono duży, analogowy obrotomierz i wyświetlacz komputera. Obok znajdują się wskaźniki poziomu paliwa i temperatury cieczy chłodzącej. Ekran komputera pokładowego dostarcza informacji o przejechanym dystansie, teoretycznym zasięgu, przypomina też o zapięciu pasów przez pasażerów siedzących z tyłu. Można wybrać opcję wyświetlania informacji w postaci czytelnych piktogramów.

Choć wielu kierowców narzeka, że przeładowana gadżetami tablica rodem ze „Star Trecka” raczej ich rozprasza, niż pomaga w prowadzeniu auta, deska Hondy Civic stała się wizytówką modelu i zapewne w dużym stopniu odpowiada za nazywanie tego samochodu pseudonimem „UFO”. Jak się wydaje, Japończycy wyznaczyli trend dla konstruktorów innych aut, którzy też postawili na ultranowoczesny design, wymyślne kształty i pomysłowe detale.

8. BMW serii 5

Deska rozdzielcza BMW

A może iść dalej i zamiast wysmakowanych zegarów, kolorowych diod i światełek po prostu najważniejsze dla kierowcy informacje rzucać na przednią szybę poprzez rodzaj jakiegoś projektora? Proszę bardzo! Przecież pomysł nie jest nowy: wywodzi się z celownika zastosowanego w samolotach myśliwskich już w 1958 roku. Head-Up Display (w skrócie HUD) umożliwiał pilotom odczytywanie niezbędnych informacji na owiewce kabiny, wprost przed ich oczami, z „podniesioną głową”. Pierwszym autem z „wyświetlaczem przeziernym” – bo tak nazywane były celowniki HUD w rosyjskich, a zatem i rodzimych myśliwcach, był Oldsmobile Cutlass Supreme z 1988 r. W Europie pomysł zaistniał w 2004 roku, pojawiając się na liście opcji BMW serii 5. Rozwiązanie jest nie tylko bardzo atrakcyjne (któż nie chciałby poczuć się w swoim aucie jak pilot odrzutowca?), ale poprawia bezpieczeństwo jazdy. Na odczytanie informacji z zegarów czy ekranu nawigacji, kierowca poświęca co najmniej sekundę. Nawet przy tak niewielkiej prędkości, jak 50 km/h, auto pokonuje w sekundę odległość 14 metrów. Dzięki HUD-owi kierowca odczytuje informacje, a jednak cały czas patrzy na drogę, więc nie ma mowy o sekundowej „czarnej dziurze”.

9. Tesla S

Deska rozdzielcza Tesla S

Wyświetlacze HUD na pewno robią wrażenie, ale deski rozdzielcze aut z drugiej dekady XXI wieku zdominowały ekrany. Najdalej poszli tu chyba konstruktorzy Tesli, którzy zresztą każdy aspekt swego elektrycznego projektu posunęli do granic technologicznych, zgodnie z przekonaniem, że producenci aut muszą zaskakiwać kierowców innowacyjnymi doświadczeniami wizualnymi wewnątrz samochodowych konstrukcji.
W modelu S mamy więc w pełni interaktywną deskę, wykorzystującą rozwiązanie o nazwie Tegra Visual Computing Module z trójwymiarową grafiką. System multimedialny ma dwa wyświetlacze, a w oczy rzuca się przede wszystkim centralnie umieszczony, wielki, 17-calowy ekran, jak każe współczesna moda na smartfony i tablety – dotykowy. Ekran obsługuje nawigację satelitarną, system audio i klimatyzację. Mniejszy, 12-calowy telewizor pozostawiono do dowolnej personalizacji kierowcy. Wszystkim tym zawiaduje oczywiście wielordzeniowy procesor.

Zastąpienie wielu zegarów i wskaźników wyświetlanymi na jednym czy dwóch komputerowych ekranach informacjami wydaje się bardziej racjonalnym rozwiązaniem. Stwarza też właściwie nieskończone możliwości konfiguracji pokładowych instrumentów. Wszystko to oczywiście zaczerpnięte garściami z techniki lotniczej, w której zegary w kokpicie mnożyły się niegdyś w nieskończoność (niektóre dla bezpieczeństwa były zduplikowane), a dziś zostały praktycznie wyparte przez komputery wyświetlające najważniejsze informacje.

10. Volvo Tundra

Deska rozdzielcza Volvo Tundra

 

Na koniec powrót do przełomu lat 70 i 80 i chyba jedna z najpiękniejszych desek rozdzielczych. Zainstalowano ją, co ciekawe, w samochodzie szwedzkim, ale była jednak dziełem włoskich projektantów. Koncept samochodu pod nazwą Tundra firma Volvo zleciła studiu Bertone. Miał to być średniej wielkości samochód sportowy, zbudowany na bazie Volvo 343. Zwracały uwagę kanciaste kształty, niesymetrycznie umieszczony grill, duża ilość przeszkleń, dach częściowo opadający na boczne szyby. Nowoczesne było wnętrze, utrzymane w jasnej tonacji, z futurystyczną deską rozdzielczą z cyfrowymi wyświetlaczami. Wskaźniki pięły się w górę po zielonym ekranie niczym wykresy w układzie współrzędnych.
Ostatecznie koncepcyjny samochód nie spodobał się Skandynawom, ale przypadł do gustu Citroenowi i posłużył Francuzom do stworzenia popularnego modelu BX.

4 thoughts on “Najdziwniejsze deski rozdzielcze samochodów które musisz zobaczyć.

  1. Nazwa HUD wywodzi się z samolotów amerykańskich a nie rosyjskich, w końcu mówimy o języku angielskim. Na początku stosowano przezierne celowniki, były one znane już w czasach 2WŚ. Nie były one nazywane HUD tylko colimated gunsight. Potem pojawiły się wyświetlacze przezierne montowane z przodu kokpitu zwane właśnie HUD, na początku wyświetlały tylko bardzo podstawowe rzeczy jak np. prędkość powietrzną, wysokość oraz linie sztucznego horyzontu i podstawowe dane dotyczące celowania np. dla działka i pocisków AA. Potem ilość danych rosła, dodano np. FPM, dane nawigacyjne, dane z radaru. Wyświetlacze tego typu były stosowane w wielu samolotach i śmigłowcach bojowych na całym świecie. Potem doszły HMD/HMCS/jak zwał tak zwał czyli wyświetlacz nachełmowe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *